biegam boso

tu i teraz. czas nie istnieje

czysta radość życia 23 września 2010

Filed under: Uncategorized — Asia Klar @ 3:30 pm

Biegałam nad morzem. 3 godziny. Najdłuższy przedmaratonowy trening. Rozpłakałam się po zatrzymaniu. Z radości. Było to niesamowite, uwolnione uczucie, wypływające z bólem z wnętrza. W bólu treningu rodzi się chwila wzruszenia. To chyba tak, jak czasem w życiu kiedy przez skorupę przebija się szczęście.

Pomyślałam, że do tego prowadzi przecież joga. Najpierw hatha-joga przygotowuje ciało. Przez napięcie i rozciągnięcie mięśni uwalnia toksyny, złogi, blokady, napięcia, energia zaczyna krążyć. Później pranayama – ćwiczenia oddechowe, które wyciszają umysł. Następnie medytacja, która jest drogą do kontaktu ze swoim wnętrzem. Celem jest szczęście. Tak ogólnie i w dużym uproszczeniu.

Podobnie bieg – katuje ciało, ale powoduje jego oczyszczenie, pogłębiony oddech dotlenia i wycisza, kontakt z naturą, w połączeniu z wyciszonym umysłem pomaga skupić się na tu i teraz i lepszym kontakcie ze sobą i ze światem.

Efektem jest jedna wzruszająca chwila lub błogostan, którego czasem nie do końca jesteśmy świadomi, że trwa.

Obserwowałam ostatnio dwie osoby. Biegacza na trasie i artystę na scenie. U obydwu dostrzegłam ten sam błysk w oku, ten sam spokój na powierzchni, przykrywający ogromną pasję, ten sam radosny uśmiech. Absolutnie zachwycającym doznaniem było samo patrzenie na nich. Czysta radość z tego co robią w danej chwili, medytacja w ruchu, energia w działaniu.

Jeśli codziennie powinniśmy pokłonić się z pokorą i podziękować za cuda, które nas otaczają, dziś dziękuję za to, że mogłam tego doświadczyć. Zobaczyć ludzi, którzy nie muszą robić nic nadzwyczajnego, wystarczy, że po prostu są sobą. Takie proste i takie trudne. Inspirujące. Może kluczem do tego, żeby z radością doświadczać życia jest uśmiech? Na pewno warto od niego zacząć.

Reklamy
 

Gonię swoje lepsze JA 20 września 2010

Filed under: Uncategorized — Asia Klar @ 12:26 am

Przeczytałam kiedyś, że bieganie zmienia ludzi. Na lepszych. Mam wrażenie, że nie zmienia a jedynie (albo aż) pozwala im na odkrycie w sobie tego co ukryte za barykadą. Pozwala na wydobycie energii do biegu do przodu nie tylko na trasie, ale także na stawianie kroków na właściwej drodze w życiu. Po to aby biec a nie uciekać. Można uciekać całe życie, nie wiedząc o tym. Bieganie daje siłę, wolność i spokój, ale potrzeba ich także do tego, aby zacząć. Dlatego myślę, że bieganie nie zmienia złych w dobrych, a dobrych w lepszych. Wydobywa dobro, które już tam w środku jest.

Zastanawiałam się, co bieganie zmieniło we mnie?

Fizycznie: doktor Partap Chauhan twierdzi, że bieganie jest znakomitym sportem pomagającym usuwać toksyny poprzez pocenie się. Choć dodaje, że nie koniecznie bieganie w maratonach ;). To czuję. Im więcej spalam energii, tym więcej nowej, czystej napływa. Ciało daje mi znać kiedy jest w stanie podjąć większy wysiłek a kiedy nie. Staram się go słuchać. I dbać o niego tym bardziej im więcej od niego wymagam. Dobra dieta, sen, basen, joga, masaże. I chyba mam z nim teraz lepszy kontakt.

Emocjonalnie: czasem świadomie staram się wyrzucić z siebie złość, smutek, niepokój. Nie zawsze to wychodzi. Pomaga w tym obserwacja pogranicza ciała fizycznego i emocji. Kiedy biegnę i coś zaczyna boleć, sprawdzam czy nie ma w ciele napięcia. Szukając go potrafię czasem rozszyfrować, czy to nie emocje, które w przeciwieństwie do umysłu nigdy nie kłamią, nie pojawiły się w ciele aby o sobie dać znać. Bieganie jednak działa bez względu na to czy świadomie czy nie staram się je do czegoś wykorzystać. Porządkuje emocje. W refleksologii twarzy, poprzez masaż i akupresurę regulujemy cały organizm. Wprowadzając go w równowagę, możemy wywołać uporządkowanie emocji, przewartościowanie. Podczas warsztatów, doktor Partap pokazał proste ćwiczenie polegające na energicznych podskokach – biegu w miejscu. Celem jest intensywne pobudzenie punktów refleksologicznych na stopach. Pomaga to w oczyszczaniu organizmu, wprowadzaniu go w homeostazę oraz pobudza energię krążącą w ciele. Doszłam do wniosku, że bieganie, zwłaszcza boso zupełnie przy okazji i gratis daje nam tą nieocenioną korzyść. Do ruchu, przyspieszonego krążenia, oczyszczającego, pogłębionego oddechu, wyciszania umysłu, dokłada równowagę i pobudzenie energetyczne.

Umysłowo: zaczęłam więcej czytać i odkryłam zupełnie nowych dla mnie autorów. Głównym tropem jest Haruki Murakami. Nie odważę się opisać jego twórczości, a raczej jej wpływu na mnie, czy mojego jej postrzegania, dopóki nie przeczytam więcej jego książek. Na razie jestem oniemiała!

Duchowo: w ajurwedzie ciało, umysł, emocje i dusza są nierozerwalne, dlatego będzie też o duszy. Myślałam, że bieganie dostarcza mi chwil szczęścia (które do niej przynależy). To chwile, kiedy zwyczajnie beignę i kiedy pokonuję siebie, kiedy bieg jest wspólną chwilą z najbliższymi, kiedy towarzyszą mi w biegu lub rozmowie znajomi. Kiedy poznaję dzięki bieganiu zupełnie nowych, niesamowitych ludzi, idee. Kiedy doświadczam wzruszenia, zadowolenia, dumy. Ale to nie bieganie jest za szczęście odpowiedzialne. Gdyby tak było, brak biegania sprawiłby, że szczęście zniknie. I już teraz skazałabym się na niepokój. Myślę, że bieganie pozwala mi na lepszy kontakt z moim wnętrzem a to sprawia, że czuję się szczęśliwa. I wiem, że jeśli nie bieganie, znajdę coś innego. Ale cieszę się, że na tym etapie to właśnie bieganie mi towarzyszy.

 

Sprawdzian – halfmarathon Piła 2010 7 września 2010

Filed under: Uncategorized — Asia Klar @ 6:23 pm

Jeszcze miesiąc temu wydawało mi się, że nie przebiegnę maratonu boso. Nawet martwiłam się, że zawalę przygotowania, rozreguluję sobie bieganie przez eksperymenty z butami (lub raczej ich brakiem). Teraz już wiem, że to nie będzie żaden problem. W niedzielę byłam na swoich pierwszych w życiu zawodach – półmaratonie. 21,097 km. Najlepiej po biegu czuły się moje stopy!

Udało się! Całość przebiegnięta a nie przechodzona, z jednym zatrzymaniem na napełnienie butelki z wodą. Kryzys pojawił się na 18 km – spadek energii. Wiem już, że muszę opracować metodę dostarczania sobie w biegu naturalnej (nie żelowej) energii. Na pierwszy ogień pójdzie próba z czekoladą ;).

Ostatni kilometr biegłam starając się już tylko nie zatrzymać i powtarzając sobie jak mantrę „nigdy więcej nie przebiegnę więcej niż 10 km, nie wystartuję nigdy w życiu w żadnym maratonie!”. Minutę po przekroczeniu mety zastanawiałam się kiedy mogę wyjść na kolejny trening … ;)

Niesamowita jest energia biegu w tłumie. To absolutnie niesamowite przeżycie. Kiedy porwana ze startu z rzeką biegaczy spojrzałam na zegarek, okazało się, że biegnę w tempie dużo szybszym niż normalnie, nie czując tego zupełnie. Uskrzydlające ale niebezpieczne podczas długodystansowego biegu, niebezpieczne także w życiu …

Wspierające są rozmowy na trasie z innymi biegaczami.  Motywujące oklaski i okrzyki kibiców. Bezcenne pełne fascynacji spojrzenia i przybijane „piątki” dzieciaków, dla których każdy biegnący jest idolem. I jedna mała dziewczynka, krzycząca do mnie „świetnie Pani idzie, brawo!”. Uśmiech, który pojawił się na mojej twarzy pozostał ze mną jeszcze przez kilka kilometrów. Cudowna nagroda za tygodnie ciężkiej treningowej pracy.

 

Słony smak uważności 3 września 2010

Filed under: Uncategorized — Asia Klar @ 10:11 pm

Bez względu na to czy uda mi się wystartować w maratonie, fascynujące jest samo przygotowywanie się do niego. Obserwowanie jak ciało lub psychika odmawia współpracy. Jak wbrew logice biegnę zmęczona z bolącą kostką 10 km lub z planowanych 15 robię tylko 3 i dostaję histerii.

Ostatnio zrobilam swoje pierwsze 15 km. Wczesnym rankiem w parku w Singapurze. Ranek szybko zmienił się w parny skwar ale pomimo nowego pagórkowatego terenu i długiej trasy udało mi się ukończyć trening.

Czuję już, że wpływ na biegową formę ma dieta, zmęczenie/niewyspanie, psychika/napięcia, stres i ciało. Odkryłam dodatkowo dwie niezwykle pomocne rzeczy: wsparcie drugiej osoby (czyni cuda) oraz technika biegu (chi running).

Biegnąc w parku rozglądałam sie dokoła. Patrzyłam na dziesiątki biegaczy. Każdy biegnie w swoim rytnie. Szybko, wolno, rozglądając się, rozmawiając, sapiąc, w słuchawkach nic nie słysząc, machając na oślep rękami. Każdy skupiony na swoim przemierzaniu przestrzeni i czasu. Podobnie jak ludzie, ćwiczący tuż obok na trawie tai chi czy jogę.

„Dzień dobry” powiedział mi człowiek zamiatający liście. To było coś! Poczułam niezwykłą falę sympatii do człowieka, który skupiony na swojej pracy, potrafił być nie tylko miły ale przede wszystkim uważny. Przypomniał mi o tym, o czym zapominam. Zeby być Tu i Teraz potrzebujemy uważności. We wszystkim co robimy.

Trening w parku ukończyłam z grubą warstwą soli na skórze. Poczułam jakby sól łączyła moje skupienie na wnętrzu (moje nie-biegnące już ciało i umysł) z tym co na zewnątrz (biegnącą dalej duszą). To co za mną z tym co przede mną. To jak chcę być ciągle jeszcze odrębnością z tym jak dążę do tego by być z innymi jednością.

/Ekhart Tolle – „Potęga teraźniejszości”/

 

Medytacja czyli jak zatrzymać czas? 23 sierpnia 2010

Filed under: Uncategorized — Asia Klar @ 11:41 pm

Kiedyś biegnąc pomyślałam o tym, że najchętniej na treningi zabierałabym aparat. Żeby móc uchwycić to wszystko co udaje mi się dogonić. Gdyby tylko jeszcze móc się zatrzymać i zrobić zdjęcie samej sobie, spoconej twarzy, próbującym się rozluźnić zaciśniętym palcom u dłoni, lądującej na ziemi stopie. I zrobiło mi się żal, że to niemożliwe. Że nie da się robić jednocześnie tych dwóch rzeczy. Uśmiechnęłam się nawet wyobrażając sobie biegnącą siebie z lustrzanką (nawet zegarek mi przeszkadza, bo jest „za ciężki”).
Mojej córce powtarzałam zawsze, żeby robiła zdjęcia oczami. Wtedy zostają w głowie na zawsze. Mam takie zdjęcia, dzięki którym po zamknięciu powiek przenoszę się w czasie i przestrzeni do cudownych chwil. Mam nadzieję, że wrócę do fotografii. Jest magiczną sztuką zamrażania czasu. Podobnie jak teatr czy kino.
Bieg sprawia, że czuję, że czas nie istnieje. Zatrzymuje się i znika, a ja pędzę w przestrzeni obok zatrzymanych obrazów. Kiedy czas przestaje istnieć, wyhamowujemy i zaczynamy wsłuchiwać się w siebie. To medytacja! – i bieg i fotografia są medytacją!
Może jednak mają one więcej wspólnego niż mi się wydaje? 3 w 1. Znowu.

 

Energetyczna (r)ewolucja w bieganiu. 18 sierpnia 2010

Filed under: Uncategorized — Asia Klar @ 9:34 pm

Czy jeśli odmierzam odległości godzinami biegu potrzebnymi do ich pokonania, jestem już uzależniona?

Zazwyczaj nie robię rzeczy, które mnie nie interesują, których nie lubię, które mnie nudzą. Jeśli coś mnie zainteresuje, czuję, że mózg, coraz bardziej uzależniony i głodny domaga się nowych informacji i doświadczeń, którymi zaczyna nasiąkać krew płynąca w moich żyłach. Następuje jakaś transmutacja i błyskawicznie staję się kimś nowym, awatarem.

W związku z tym, po połknięciu „Urodzonych biegaczy” i „Co myślę kiedy mówię o bieganiu”, dziś kupiłam książkę „Chi Running – rewolucja w bieganiu”. Ugryziemy bieganie od innej strony, bliższej mi duchowo i zawodowo. Tai-chi zachwyciło mnie idealnym połączeniem tańca i jogi. Teraz dokładamy do tego kolejną pasję – bieganie. 3 w 1.

Mam nadzieję, że pomoże mi to fizycznie i psychicznie opanować wątpliwości dotyczące dalszych treningów. Kiedy postanowiłam, że tylko część treningów do maratonu będzie „bosa”, kierowałam się wątpliwościami, czy zdołam się przygotować i przebiec maraton całkiem bez butów. Od dwóch tygodni biegam tylko boso (najdłuższy bieg 13km), z niechęcią patrząc na stojące w kącie buty. Wczoraj się złamałam, postanowiłam być rozsądna i założyłam moje Nike’i.  No i porażka, całkowita. Trening kompletnie zawalony. Tempo, dystans, a do tego pomimo krótkiego treningu rozbolała mnie kostka. W butach poczułam się jak w chmurze z waty na stopach. Takiej ołowianej waty. Niepewnie, za miękko, za ciężko, dziwnie.

Czy to zonacza, że nie mogę biegać w butach? Myślę, że mogę, ale dokonała się już jakaś zmiana. Czy jest to wynikiem przemyślaniej decyzji czy bardziej intuicji? Czy smak wolności zawarty w możliwości wyboru nie okaże się gorzki?

Kiedy nic nie musisz – możesz wszystko. Mój nauczyciel powiedział, że w zasadzie wystarczy, że podjełam decyzję o starcie. Nie muszę już tego robić, choć oczywiście mogę biegać, bo to pozwala usuwać toksyny z organizmu.

Ma rację. Nie muszę wystartować, nie muszę przebiec. Ale chcę! Czy nie będzie mi żal, jeśli nie uda mi się przygotować?

 

14 000 km. 2 miesiące biegu non stop. START! 12 sierpnia 2010

Filed under: Uncategorized — Asia Klar @ 8:29 pm

Za dwa miesiące przeprowadzka do Azji. Zbyt mało czasu, żeby przeżyć wszystkie chwile warte zapamiętania, żeby pożegnać się i jednocześnie przygotować na nowe wyzwania. Spróbuję dogonić pędzący czas. Biegnąc. Boso. Bo dzięki temu czuję wolność i każde ziarnko piasku pod stopą.

Dziś usłyszałam: „ale chyba nie chcesz biec całego maratonu, tylko jakąś część? najwyżej połowę? jeśli w ogóle dobiegniesz do mety … to musiałby być cud”. Bolesne i blokujące powątpiewanie w to, że dam radę, że mogę mieć marzenia i je realizować. Zdziwiłam się, że zabolało. Po tylu latach ciągle boli? W jakim stopniu te słowa mnie dotkną, czy wpłyną na to co zrobię?

Dotarło do mnie, pierwszy raz tak wyraźnie, że jestem wolna. Wszystko co osiągnęłam zawdzięczam sobie i swoim decyzjom. Jestem silna i potrafię! To wszystko co przychodzi z zewnątrz i boli nie jest moje, nie mnie dotyczy i nigdy nie dotyczyło … Teraz to wiem i dlatego pobiegnę, bo chcę, bo lubię, bo podjęłam taką decyzję nie dla innych, nie wbrew nim a tylko dla siebie.

Jestem biegową amatorką. Zawodowcy patrzą na takich z lekceważącym uśmieszkiem na ustach i trochę ze złością, że bierzemy się „dla zabawy” za coś, nad czym oni ciężko pracują. Na dodatek wymyśliłam sobie, że wezmę udział w maratonie. Dlaczego? Bo kiedy byłam mała nie wierzyłam, że mogę osiągnąć cokolwiek, że mogę marzyć i sięgać do gwiazd. O maratończykach myślałam, że są nadludźmi, bogami o tytanowych ciałach. Co ciekawe dziś nie myślę, że robię coś nadzwyczajnego. To naturalne, mierzę się ze swoim ciałem i umysłem, podejmuję decyzje, jestem konsekwentna. To trudne, ale realne.

Sprawdziłam dziś odległość między Polską i nowym domem w Azji – ok. 14 tys. km. Dwa miesiące biegu non stop.

Ten bieg już się zaczął. Do zobaczenia jutro o świcie na trasie. Do zobaczenia za dwa miesiące na mecie maratonu!