biegam boso

tu i teraz. czas nie istnieje

hamowanie przed metą 4 października 2010

Filed under: Uncategorized — Asia Klar @ 7:12 am

Uczę się hamować. Od jakiegoś czasu odczepiałam kolejne zbędne wagoniki, żeby móc lekko pędzić do przodu. To trudna umiejętność rezygnowania, odmawiania innym i sobie, segregowania i decydowania co ważne a co zbędne. Trudno bez poczucia winy odrzucić rzeczy, które są ważne ale nie są niezbędne. Jeszcze trudniej dołożyć rzeczy, które są nierozsądne ale przyjemne, dające wytchnienie i w końcowym podsumowaniu niezwykle ważne. Wyhamowujące. Dzięki nim czuję większy spokój, uziemiają mnie, urealniają życie tu i teraz a nie tam dokąd pędzę i czego jeszcze nie ma. Pomimo, że bałagan rośnie, rzeczy nie pakują się wcale w tempie wprost proporcjonalnym do upływającego czasu, do załatwienia jeszcze wiele spraw z bardzo długiej listy, jednej z wielu zresztą. Wybieram kolejną aktywność, którą należy odrzucić, by znaleźć więcej czasu na odpoczynek, bieganie, spotkania.

To ludzie są dla mnie najciekawsi i dla spotkań z nimi wyhamowuję lub przyspieszam próbując znaleźć w tym równowagę.

Dziś zamiast odpoczywać / pakować się / pracować / cokolwiek-innego-ważnego-niezbędnego-itp, wybrałam się do kina z najcudowniejszymi kobietami, które chciały mi w tej słodkiej chwili nic-poza-czystą-radościa-nierobienia towarzyszyć. Doświadczenie, pozwalające poczuć niesamowitą kobiecą energię, czystą radość wspólnej beztroskiej chwili, więź, dzięki której człowiek nie czuje się sam.

Rano biegałam na Malcie. Zaplanowałam bardzo wolny bieg. Wymagało to więcej skupienia niż zwykle. Mimo tego, udało mi się przez cały czas uśmiechać, rozglądać dookoła i zauważyć, że biegnę pod prąd. Biegłam bardzo wolno a mimo to nikt mnie nie wyprzedzał, biegacze nadciągali z naprzeciwka. Większość odwzajemniała uśmiech i radość z  kolejnego wspólnego choć w przeciwnym kierunku okrążenia. Pomyślałam, że biegnąc w tą samą stronę, nie mogłabym się do nich uśmiechnąć, nie mogłabym ich zauważyć. Jeśli wszyscy biegną w tym samym kierunku, mogą się wyprzedzić, biec jakiś czas razem albo zostać z tyłu.

Jeśli hamuję, odwracam się i biegnę pod prąd, na swojej niestardardowej ścieżce mogę spotkać niesamowitych ludzi. Wiem to, sprawdziłam.

Dyscyplina, którą sobie narzucałam hamując podczas biegu, nie była ograniczeniem. Dzięki niej zyskałam energię, siłę, wpływającą na to w jakim tempie, jak długo i w którą stronę biegnę. Pozwalającą decydować a nie rezygnować.

Hamowanie jest tylko zmianą, nie rezygnacją. Wyhamowuję by móc zmienić bieg i bezpiecznie wejść w zakręt, który jest już tuż przede mną.

Reklamy